FOTOGRAFIA OD KUCHNI #2 – SESJA Z EMILIĄ

W przerwach między szukaniem pracy a obrabianiem zdjęć czasami podzielę się z Wami tajną informacją nt. sposobu wykonania zdjęć. Sądzę, że jest to przydatna informacja, zwłaszcza że sama lubię czytać tego typu wpisy, przy okazji rozwijając swoje umiejętności. Post będzie krótki, zwięzły i na temat.

Razem z Fiorką i Emilią (Miss Foto) pojechałyśmy na Lisie Pole, plantację lawendy, i popełniłyśmy kilka zdjęć. Niestety przyjemność pracy odebrała mi alergia i praktycznie bez przerwy kichałam, co mogą potwierdzić wszystkie panie znajdujące się na plantacji. Ale mimo przeciwności zrobiłam kilka, moim zdaniem, niezłych zdjęć typu: beauty i zaraz opowiem wam w jaki sposób.

modelka: Emilia Turniak | Miss Foto Ziemi Łódzkiej 2016
makijaż: Beata Bimca
pomoc przy blendzie: Karolina Pakuła

Emilia

Retusz powyższego zdjęcia zajął mi około 3h bez przerw. Najpierw wywołałam plik RAW (nie ma znaczenia czy to był Lightroom czy CR) a następnie skrupulatnie usuwałam wszelkie niedoskonałości i poprawiałam koloryt skóry. Long story short. Jakie były ustawienia?

grafika-ustawienie-zdjecia

Modelka leżała głową skierowaną w stronę słońca, między dwiema kępami lawend w ostrym słońcu.

  • f2.5
  • 1/160s
  • ISO 100
  • 50mm

camera-raw-ustawienia
Teraz trochę żałuję, że nie przymknęłam przysłony to 2.8, bo w trakcie wywołania musiałam zdjęcie minimalnie przyciemnić.

Z racji tego, że słońce paliło jak diabli musiałam użyć dyfuzora (blendy z półprzezroczystym materiałem rozpraszającym). Gdy leżała stopami w kierunku słońca, bo takie było pierwotne ustawienie, pod oczami tworzyły się niekorzystne cienie, dlatego wykorzystałam atuty światła zastanego i nieco zmodyfikowałam kierunek. Unikałam myślenia: „poprawie te cienie w PSie”.

Zdjęcia beauty muszą być perfekcyjne, makijaż stanowi oczywiście podstawę i również powinien być nieskazitelny. Ale o tym już kiedyś pisałam. 🙂 Postprodukcja też jest ważna, bo w dobie coraz to nowszych, zmodernizowanych lustrzanek o większej ilości pixeli każda zmarszczka, przy odpowiednim przymknięciu przysłony, będzie widoczna – nieważne jak młoda będzie modelka. Także cała zabawa zaczyna się w Photoshopie. Są różne metody na usuwanie cieni, przebarwień i innych mankamentów, poprawy faktury skóry, niemniej wybór metody zależy od czasu i preferencji, trzeba wiedzieć który problem w jaki sposób potraktować.

Oczywiście, są zwolennicy i przeciwnicy retuszu, ale w branży foto cyfrowa ciemnia nie jest już zaskoczeniem i każde zdjęcie w czasopiśmie jest wyretuszowane, mniemam, że nikt z nas nie żyje w ułudzie. Niektórzy mogą narzekać i zgrzytać zębami, niemniej tak to wygląda, że już nawet zdjęcia z telefonu są retuszowane na potrzeby Instagrama (chociażby).

Ja przyznaję się bez bicia, retuszuję moje zdjęcia, bo lubię to robić.

Jak wygląda mój workflow?

  1. Wyciągam prześwietlenia i cienie w Camera Raw, poprawiam kolory, nasycenie i kontrast. Staram się wyciągnąć jak najwięcej informacji ze zdjęcia.
  2. Za pomocą narzędzia Liquify poprawiam zagięcia, załamania nierówności itd i dopiero potem przechodzę do retuszu.
    Zauważyłam, że inni zostawiają ten krok na koniec. Jeśli ktoś kto tak robi czyta mojego bloga to chętnie poznam powód. Kwestia upodobań?
  3. Czyszczę zdjęcie z paprochów, suchych skórek…
  4. Dodge and burn (zajmuje najwięcej czasu)
  5. Zmniejszam zdjęcia, wyostrzam i przygotowuję do publikacji w sieci.

Mniej więcej tak wygląda każdy retusz. Powoli zaczyna mnie to nudzić, bo tak naprawdę zawsze robię tak samo, wyrobiłam już pewien nawyk i z chęcią poznałabym nowe techniki. Czuję, że stało się to dla mnie pewną rutyną i warto byłoby nieco wzbogacić mój arsenał technik.

 

To by było na tyle. Być może wkrótce pojawi się więcej zdjęć z sesji 🙂 Dajcie mi trochę czasu.

Oznaczone